środa, 19 grudnia 2012

Świąteczny prezencik:)

Coraz bliżej Święta... podczas gdy większość z Was pewnie haftuje anielicom koronkowe suknie, pędzluje lukrem pierniczki bądź oddziela mak od pszenicy, my ostatnimi tygodniami ozdabiamy naszymi autografami stosy papierów i formularzy, zdobywamy zaświadczenia, że nie jesteśmy wielbłądami, potwierdzamy oryginały naszych linii papilarnych..:D I jest, udało się! Po dopełnieniu wszelkich formalności, wczoraj odebraliśmy wreszcie klucze od naszego nowego mieszkanka! Hura, hura, hura! Po Świętach ruszamy z remontem, który może potrwać ok. 2 miesięcy, a tymczasem pozdrawiam Was cieplutko z naszego świeżo odebranego M5!:)

niedziela, 28 października 2012

Rękoczyny mojej Mamy:)

Od zeszłego roku wspólnie z moją Mamą wynajdywałyśmy i zbierałyśmy materiały z kwiecistymi motywami. Większość z nich upolowałyśmy w secondhandach. Z tych wszystkich kawałków Mama wyczarowała dla nas na lipcową rocznicę ślubu pościel: poszwę na kołdrę, dwie poduszki oraz kilka jaśków. Wszystko to dziergane ręcznie najczęściej późnymi wieczorami, bo moja Mama to typ sowy (w przeciwieństwie do mnie):)) Pysznie śpi nam się w tej pościeli, szczególnie gdy za oknem pierwsze oznaki zimy...:)

Przepraszam, że mnie tyle nie było, ostatnio dużo się dzieje - jeżeli wszystko dobrze pójdzie, 
to przełom tego i następnego roku spędzimy na przeprowadzkowych walizkach:)
Ściskam cieplutko:)
Magda

środa, 11 lipca 2012

Malarstwo ścienne:)

Urlop, urlop i po urlopie, zatem wróciliśmy z naładowanymi akumulatorami do domu i ...wskoczyliśmy na ścianę:) Ostatni tydzień minął po hasłem szorowania i wywijania pędzlem - kolorowi pomarańczowemu powiedzieliśmy bye bye, a jego miejsce zastąpiła chłodna szarość w dwóch odcieniach. Malowanie skończyliśmy przedwczoraj, teraz pozostało posprzątać, co jest wbrew pozorom nie mniej czasochłonne. Był to szalony tydzień, bo po powrocie z pracy był taki upał, że za dnia nie dało się malować, choćby z tego powodu, że etykietka na farbie groźną czcionką ostrzegała, by nie malować w temperaturze powyżej 28 stopni:) I malowaliśmy późnym wieczorem, właściwie kończyliśmy w nocy:) Malowanie na szaro pod osłoną ciemnej nocy... tak to można nazwać:)))
Lato w mieście... dzięki kurtynom wodnym i sorbetom owocowym jest ok:)
Na tle neutralnych szarości zabawa kolorami to frajda, ale póki co, dekoracje und wszelakie aranżacje dopiero przede mną...:) Muszę jeszcze ponadrabiać zaległości blogowe i pozaglądać do Was...:)
To byłam ja, Magda, malarka pokojowa, buziaki lipcowe zasyłam:)

wtorek, 26 czerwca 2012

Ninja, wianki i rowery...:)

- Moja mama jest niebieskim ninja, a niebieskie ninja są dzielne i dobre - wpadł mi w ucho strzepęk rozmowy Milenki z kolegą.
- To ty będziesz zielonym ninja, a ja żółtym i będę cię gonił - ustalił kolega.
- A ja się schowam za niebieskim ninja! - i moja zielona ninja wbiegła z ogródka i wtuliła się we mnie,kochane dziecko;).

Ja tymczasem stanęłam oko w oko z żółtym ninja, szczerbatym blondynkiem, lat 6:). Po fazie na Truskawkowe Ciastko, po fascynacji gromadą Littlest Pet Shop, wraz z wakacjami i nowym kolegą, nastał czas zabaw w Ninja. Maszyny z kulkami nadal na topie czyli wszystko w normie:) W tle co krok strefa kibica,Milenka pokrzykująca na grających na boisku miejscowych chlopcow:"Dawaj dalej, chłopie!" oraz pytająca się po ich meczu:"A z kim grała TA ROSJA?":) Mój łąkowy hand made posłużył w tym roku jako główny rekwizyt naszej wakacyjnej sesji zdjęciowej.Gdyby zdjęcia były w wersji audio, w oddali słychać by było groźne pomruki,bo właśnie nadciągała burza...






A wzdłuż Dunajca podążamy rowerami na Słowację,mijamy tratwy z turystami, szkółkę kajakarską walczącą z silnym nurtem Dunajca, potem już tylko lasy, skały, cisza i spokój.



W tym roku Milenka na dłuższe trasy wskakuje do przyczepki,ale za to w drodze powrotnej ma trochę ciaśniej, bo przemyca czekoladę Studentską z wiśniami i Smärnego Mnicha:)



Z innej beczki... Miłym akcentem w przedzień wyjazdu na wakacje był dzień spędzony na planie "Julii":)



Buziaki prosto z Pienin przesyłam i udanych letnich dni Wam życzę:) 

Magda

niedziela, 10 czerwca 2012

Przepis na coś słodkiego

Dużo czekolady.
Szklanka kakao.
Garść białych groszków.
Kubek różowej bitej śmietany z malinami.
Biszkoptowa płachta. 
I wisienka.
Uszytą i przestudzoną muffinkę podajemy zachwyconemu dziecku:)
Buziak:)
M.

niedziela, 27 maja 2012

Balkonowe wyliczanki

Po ścianie pnie się jaśminowiec, tuż obok bluszczu, który i tej wiosny nie zawiódł mimo mroźnej zimy.
W skrzyniach różowo, biało, fioletowo.
Pomidorki koktajlowe, eksperymentalnie cztery sałaty i mnóstwo poziomkowych sadzonek.
Sezon balkonowy ogłaszam za otwarty.
Jako sezonowa balkonowa ogrodniczka w tym roku lansuję się w kwiecistych rękawicach.
Pysznych truskawek Wam życzę i miłego tygodnia!
Magda

czwartek, 10 maja 2012

Moje "acje"

Chłonę kolorystyczne wariacje, aranżacje, dekoracje i zauważone sytuacje:)




Dziś inspirował pinspire.


Edit (zapomniałam wrzucić wczoraj:)... Efektem tego jest upolowanie kwiecistej listonoszki, z którą przez wiosnę i lato będę szła:)


Miłośnikom kina francuskiego podszeptuję, żeby obejrzeć "Nietykalnych", balkonowym ogrodnikom, że już czas wydobyć z piwnicy skrzynki, a rodzicom przedszkolaków, że może tej wiosny uda się wypertraktować odkręcenie dodatkowych kółek z roweru:)
Miłego wieczora....:)
Magda

wtorek, 24 kwietnia 2012

Krokusy, śnieg i dużo słońca:)

Wybraliśmy się na kwietniówkę w góry - wokół cisza, spokój, mało ludzi. Chyba wszyscy szykują się na majówkowy spęd turystów, a my po prostu chcieliśmy tego uniknąć:) 
I tak sobie łazikujemy czasem w zimowej, czasem w wiosennej scenerii...
Wczoraj byliśmy na Kalatówkach i gdy doszliśmy do schroniska naszym oczom ukazał się przepiękny widok - dywan fioletowych krokusów! Milenka była pod ogromnym wrażeniem, chciała iść coraz dalej i dalej, bo jej się wydawało, że im dalej dojdzie, tym więcej krokusów zobaczy:)
Zaraz zmykam na śniadanie, bo rodzinka się właśnie obudziła - dziś kierunek Dolina Chochołowska:)
Ściskam cieplutko, pozdrawiam tatrzańsko i zachęcam do 
KWIETNIÓWEK!
Buziaki:)
Magda

sobota, 7 kwietnia 2012

Kajmakowe konszowanie i...Wesołego Alleluja!:)

Prawie dwugodzinne mieszanie masy kajmakowej do mazurka ma ten przyjemny aspekt, że można sobie wreszcie coś spokojnie poczytać:) Z gęstniejącej masy wydobywają się bąbelki i pyk, mieszamy dalej przewracając spokojnie kolejną stronicę:)
A z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam wesołego, smacznego, rodzinnego 
i mokrego świętowania!:)

Uściski!
Magda