niedziela, 2 października 2011

Czasomierze...

Ponoć szczęsliwi czasu nie liczą, ale jednak jest w tym stwierdzeniu pewna przewrotność, bo przecież zegary i zegarki też mają duszę, to nie tylko ot takie sobie odmierzanie godzin:) Zegary od dawna inspirowały artystów i nadawały głębszy sens przestrzeni czasowej...

Drewniania skrzypiąca podłoga, a w hallu chluba domu, pamiątkowy rodzinny zegar, który jednych co godzinę wprawia swoim bimboleniem w irytację, drudzy nie wyobrażaja sobie życia bez niego, a trzeci po latach uodpornili się na te dźwieki;)
Edward Lamson Henry "The Old Clock on the Stairs"


Salvador Dali "The Persistence of Memory"

Nakręcanie zegara nabiera znaczenia jakiegoś rytuału wśród domowej krzątaniny. Ulubione dziecięce zajęcie to przecież naciąganie łańcucha zegara z kukułką tak, by szyszka znalazła się ponownie na górze:) Nie wiem jak Was, ale jak byłam mała, to zawsze interesowało mnie, jak sobie mieszka za tymi drzwiczkami kukułka, która tak szybko pojawiała się i znikała...:)
Antoon Francois Heyligers "Winding the Clock"

Ja też mam swoje ulubione zegarki z duszą:)
I drugi - to rosyjska Raketa, zegarek oprócz tego, że ma dla mnie wartość sentymentalną, 
to posiada 24-godzinny cyferblat. Wokół tarczy jest pierścień z nazwami miast w różnych częściach świata; obracając pierścień można zerknąć i sprawdzić, która jest godzina w Tokio, Reykjaviku, Nowosybirsku i wielu innych. Na tym zdjęciu jest godzina 17:12;)
Nie mogę przestać zachwycać się barwami tegorocznej wyjątkowo ciepłej jesieni.
Jarzębiny, dynie, kasztany, szyszki, wielobarwne liście... ciężko jest mi przejść obojętnie i w głowie powstają różne kompozycje, które układam według chwilowej weny i uwieczniam w kadrze;)



Uściski ślę:)
Magda